Koronki brugijskie

piątek, 27 lipca 2012

Tak, tak. Finał czas zacząć, wkrótce bydgoskie „Węzełki” mają – w Galerii Twórców Ludowych i Nieprofesjonalnych Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Sztuki  – pokazać nie tylko szydełkowy dorobek ostatnich miesięcy. Wczoraj krochmalem nasyciłem długo tworzoną brugijkę. Mogę ją wreszcie w wersji ostatecznej, ukrochmaloną tutaj zaprezentować.

prostokątna serwetka brugijska

Miejsce jej, na wersalce służącej do upinania koronek, zajęła koronka konstruowana z listków. Biała, niestety. Niestety, ponieważ co kilka centymetrów w biel nici wplata się czerń Negrity. Skubania więc sporo było, oj sporo. Nie byłoby ono wcale najtrudniejsze, gdyby nie brak umiejętności przewidywania z mej strony. Serwetka składa się ze 164 irlandzkich liści, a to znaczy, że kończąc pracę trzeba nadziać na igłę i wciągnąć między oczka 164 końcówki nitek. Kiedy jednak przeciągałem nitkę przez oczka, drobne niteczki sierści Negrity zbijały się w trudną do usunięcia biało-czarną plamkę! By ją usunąć zatrudniałem co tylko się dało: paznokcie, igły, nożyczki, pęsetę… Efekt był mierny. W końcu włożyłem serwetkę do pralki i zafundowałem jej pranie solo, w trzydziestu stopniach bez wirowania. Pomogło w dziewięćdziesięciu procentach. Jutro – gdy wyschnie i zesztywnieje – wstawię ją na bloga.



wtorek, 10 kwietnia 2012

Czas u mnie nieco leniwie wskazówki zegara popycha. Jak chyba winno być po świętach. Spędziłem je z rodziną. Głównym zatroskaniem i radością wszystkich był chrzest najmłodszego przedstawiciela – Gabriela. Działo się to  w niewielkim i ładnym kościele. Proboszcz kończąc Mszę św. stwierdził, że jeszcze nigdy nie chrzcił jednocześnie sześciu chłopców. Sądzę, że każdy z nich – jako chłopiec, młodzieniec i mężczyzna dojrzały – będzie wyjątkowym człowiekiem.

Serial o powstawaniu brugijki powoli dobiega końca. Trzeba dorobić jedynie łączniki czy zworniki kółek środkowych. By jednak do tego się przymierzyć, muszę serwetkę upiąć „na sucho”, by jakieś mosty w tych miejscach zaprojektować.

Brugijka prawie skończona

Kto jest twórcą tej – chyba oryginalnej i niebrzydkiej – koronki, nie wiem. Mam jedynie jej zdjęcie oraz niewyraźną kserokopię schematu. Nie dość, że wzór bardzo jest nieczytelny, to zawiera sporo błędów. Brugijka jest jednak wdzięcznym rodzajem szydełkowego działania – pozwala na wiele eksperymentów. Ta jednak okazała się w robocie niełatwa, głównie z potrzeby zachowania symetrii serwetki (a taśma, jak wiadomo, z założenia nie jest symetryczna), musiałem również tak planować zaczynanie taśm, by mocowane do nich motywy znajdowały się na prawej stronie.

Czy się udało – oceńcie sami. Mam nadzieję, że podczas upinania serwetki oszczędzone mi będzie odkrywanie pomyłek i błędów.

Gdy patrzę na zdjęcie, zastanawiam się czy nie warto serialu przedłużyć: rozważyć dołożenie jeszcze jednej – zewnętrznej – taśmy. Jednak kolejny wzorek kusi równie skutecznie.

Czas świąt potrafi sklaniać do refleksji:

pytania

ojcze ty mnie chodzić uczyłeś najpierwszy
ty pamiętasz
ty wiesz
czy upadkiem krok kończyłem każdy
czy idąc szedłem prosto
czy była to ucieczka w wymyślony świat

matko ty mnie mówić uczyłaś najpiękniej
darowałaś tak wiele tak wspaniałych słów
powiedz
czy umiałem ciebie witać rano
po wędrówce przez wspomnienie snu
czy umiałem
mamo


piątek, 30 marca 2012

Prawie gotowy jestem do wylotu z domu. Kilka dni spędzę poza domem, na wielkopostnych rekolekcjach. Torby spakowane, Negrita wygłaskana. Bardzo polubiła swego tymczasowego opiekuna.

Spieszę się z pokazaniem, że odrobinkę udało mi się popracować nad brugijką.

Brugijki ciąg dalszy

Zrobił się z niej serial blogowy. I sam nie wiem jakie będą jego kolejne części, a zupełnie nie mam pojęcia jak i kiedy on się skończy...

środa, 21 marca 2012

Tak, wiosna. Jednak jeszcze nie kwiatki, nie liści zielonych szaleństwo… na to czas jeszcze. Teraz wiosna to bardziej nadzieja. Na sił i chęci bujność. Na czasu obfitość, choć nie do końca to prawda – już w sobotę godzinę stracimy! Wielka strata – 38 milionów godzin (z hakiem), grubo ponad 4 tysiące lat. Na serwetki nie będę już tego przeliczał. A choć krzta tego czasu by mi się przydała. Serwetka od dni wielu zapomniana leży. Trwa w zimowym odrętwieniu i o wiośnie marzy...

gazetka i serwetka

Większy przydział czasu był w tym tygodniu zakonowi dany. Przeżyliśmy radość z otrzymanie i powitania relikwii naszej patronki – bł. Anieli Salawy. Jednym z elementów przygotowania się do tej piątkowo-sobotniej uroczystości było wydanie kolejnego numeru wspólnotowej gazetki „Pokój i dobro”. Już dziewięćdziesiąty siódmy! Może setny numer uda się zrobić w kolorze?

Zdjęcie udało mi się zrobić „w tajności”. Negrita spała, więc do kadru z serwetką się nie wepchnęła. Usłyszała jednak cichy dźwięk migawki…

Śpiąca, prawie, Negrita

Ja nie śpię!

Ja nie śpię!

Wiosną zacząłem, a ona też poetyckie tęsknoty budzić potrafi:

 

Mówią że u nas poetów dobrych nie ma i prawdziwych

że słowa rymowane dziś tylko bełkotem

pianą na piwie skwaśniałym

snem w technikolorze

 

a ja matkę widziałem

gdy listonosz z torby list od syna wyjął

jak pisklę z gniazda

jak poranek z nocy

i podał

 

a ja matkę widziałem

i uśmiech

i oczy

środa, 14 marca 2012

Niewiele, bo niewiele, ale coś jednak urosło.

Serwetka nieco większa, do końca jednak daleko.

Mam zamiar jeszcze raz lub dwa razy taśmą serwetkę okrążyć. Wydaje mi się jednak, że będzie wciąż za mała na upatrzony stół. Trzeba będzie uruchomić fantazję.

Wracam do roboty. Niestety, nie szydełkowej...

wtorek, 06 marca 2012

Serwetka urosła. Sprawdźcie sami:

Po dodaniu trzeciej taśmy

A to dzięki dość luźnej sobocie. Z frajdą wielką mogłem pozwolić sobie na dłuższą zabawę z szydełkiem. Dziś chyba tak dobrze nie będzie. Trudno.

piątek, 02 marca 2012

Udało się, kilka dni minęło, a ja mogę pochwalić się nieco większą robotą. Serwetka nieco urosła. Wydawało się, iż nie będzie trudna, jednak wypracowanie poczwórnego krzyżowania się taśmy wymagało główkowania, choć i tak nie uniknąłem prucia.

dwie taśmy zrobione

Dwie taśmy, jak się okazało, urosły do 54 centymetrów, więc cała koronka będzie chyba spora, jeszcze do zrobienia jest kilka taśm.

Kolejny raport za kilka dni, oby był udany.

Rozradowałem się, gdy na blogach odezwała się maranta i dagi. Pokazały tak wiele pięknych prac,  oczy oderwać trudno. Wyrzutem sumienia odezwała się spoczywająca na dnie szafy cienka seledynowa włóczka i grube druty! Miałem się uczyć pięknych serwet estońskich, a włóczka jak leżała, tak leży. Cóż, talentu nie staje.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Nadal bezruch szydełkowy jest u mnie bezmierny. Jednak narzekanie na siebie, świat i innych niczego nie zmieni. Postanowiłem działać małymi kroczkami. A zaczęło się od kupienia nici – zupełnie mi nieznanych. Gdy w pasmanterii nie było Maxi w ładnym beżu, zaproponowano mi Cotton Filet. Ładne nici w równie ładnym kolorze. Nie podejmuję się jednak podać ich rodowodu – na metce dwa źródła: Hungary i Germany.

Zgodnie z metkowym zaleceniem wziąłem w ręce szydełko 1,5, by po kilku- (nie wiem: kilkunastu czy kilkudziesięciu) minutach powstał taki drobiazg:

drobiazg, zalążek nowej serwetki

Nie to „dzieło” jest tutaj najbardziej ważne. Istotne, by każdego dnia drobiazg ten „obrastał” kolejnymi oczkami, a to co z tego powstanie będę co kilka dni pokazywał na blogu pokazywał (z radością lub wstydem). Może będzie to zalążek nowej serwetki.
Czy to sposób dobry na wydarcie codziennie kilku minut więcej dla swego hobby?

niedziela, 14 lutego 2010

Efekty mych pierwotnych zmagań z koronką klockową widzieliście. Czeka mnie sporo pracy, by nie tylko nabrać biegłości w jej tworzeniu, ale głównie nad jakością. Koronka klockowa była często natchnieniem dla twórców, dla których najmilszym i najważniejszym narzędziem jest szydełko (do których i ja się ośmielam zaliczać). W najprostszych postaciach jest to np. naśladowanie koronki zrobionej płócienkiem. Zdjęcie tej koronki, jak i kilku podobnych – które wkrótce tutaj zamieszczę – robione jest nader prostym aparatem. Stąd kłopoty z jakością zdjęcia, za co przepraszam.

koronka brugijska prostokątna

Swoją drogą czy nie interesującym pomysłem byłoby przygotowanie ekspozycji prac, wzorowanym na takim samym pomyśle, z których każda byłaby robiona inną techniką – np. klockami, szydełkiem czy technikami hafciarskimi.

środa, 07 października 2009

Jesień winna obfitować nie tylko w owoce, warzywa, przetwory... To czas stosowny także do ukazywania owoców pracowitości dłoni trzymających szydełko. Zauważyć to można na forach przeróżnych robótkom poświęconych. Postaram się nie być gorszy.

Pierwsza z jesiennych prac zainspirowana była Wymianą Jesienną, taką zabawą na forum U Maranty. Sam otrzymałem prezenty niezwykłe, nie szydełkiem robione – obrazki w technice haftu matematycznego. Sam natomiest wróciłem do koronki brugijskiej, w jej formie klasycznej. Nie znając gustów osoby, która miała ją otrzymać, zrobiłem owalny bieżnik o skromnym rysunku. Pokazać go zbyt wcześnie z regulaminowego zakazu nie było mi wolno. Teraz jednak zakaz obowiązywać przestał

owal w technice brugijskiej

Gdy tydzień temu na zdjęcie bieżnika spojrzałem, stwierdziłem, że wzór ten warto rozbudować. Szydełko chętne było, więc nowy owal dzisiaj, jutro najdalej, winienem zakończyć.

 
1 , 2