niedziela, 04 września 2011

Cóż napisać? Wczoraj, po 16 latach, Zbój pokazał jak wielką wartością i darem był dla mnie… Zawsze na półce przy drzwiach wejściowych oczekujący mego powrotu, czuwający przy papciach nad mym snem, trzymający swą łapą rękę stukającą w klawisze komputera, siedzący godzinami na kolanach gdy ciśnieniomierz szalał koło 200 milimetrów, choć czułości na co dzień nie lubił...

Zbój

Świat pożegnał na mych rękach, zostawiając w dłoni kępkę sierści mniejszą do podmuchu wiatru, kulę w gardle twardą i wspomnień dobrych tak wiele, tak wiele…

12:31, koronekczar
Link Komentarze (21) »
niedziela, 28 sierpnia 2011

Tak to jest gdy naraz skapnie człekowi nieco czasu wolnego. Przyssałem się do komputera, by podróżować po blogach. Wiele piękna widziałem, wielu sumienia wyrzutów także doświadczyłem porównując Wasze nowe prace z niewielkim plonem moich żółwiorączek. Nawet obiecać, że się to radykalnie zmieni, nie potrafię.
Trafiłem też na wielką sprawę – candy u Thieli: http://www.nitkowo-theli.blogspot.com reklamujące się pięknym zdjęciem:

candy u Thieli

Zapisałem się. Jednocześnie odszukałem w zakamarkach szafy moherek, który kilka miesięcy temu kupiłem, by podjąć się autoszkolenia w tworzeniu szali estońskich, pogrzebany w niej mym lenistwem rosnącym z dnia na dzień. Może się uda tym razem… wygrać albo samemu zrobić (zawsze będzie to jednak Thielowa zasługa).

Odwiedzając jedno z bydgoskich targowisk rzuciłem okiem na niewielkie stoisko. Na rzuceniu okiem nie skończyło się. Koronka typu sols, teneryfka w białym kolorze nakrapiana zielenią stała się moją. Wstyd przyznać za jakie grosze (sumienie wierzgało!). Całe 22 cm średnicy techniki ginącej na naszych oczach:

teneryfka

Rzuciłem okiem raz drugi: SKARB – jak mnie wtedy zachwycił, tak nadal zachwyca. Cena uczciwsza była niźli teneryfki, więc i wyrzutów sumienia dźwigać nie musiałem. Jak tylko blokowanie tej pracy zakończę, pozwolę Wam oczka napaść się do syta.

10:46, koronekczar
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 sierpnia 2011

Znalazłem dziś stronę, która zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Tematyka dość niezwykła - piaskowanie szkła i to piaskowanie artystyczne.

Adres: http://arctia.blogspot.com/2011/08/premiera-strony-studioarctia-i-candy.html?showComment=1314032258586#c3360884118239316722

Na niej coś w rodzaju candy popatrzcie sami:

candy szklane

I ja stanąłem w kolejce, choć nadzieja znikoma.

W komentarzach często pytacie o Staszka. Pojechał na wakacje do Gruzji, do rodziców. Miał wrócić 7 września. Plany się jednak zmieniły. Postanowił zostać w Tbilisi jeszcze rok, zdać tam maturę, potem ma zamiar do Polski ponownie przyjechać, by podjąć naukę w szkole w Laskach.. I choć oznacza to dla mnie więcej czasu, mniej zaabsorbowania. Jednak czegoś w mym życiu ubyło... I żal.

22:07, koronekczar
Link Komentarze (2) »
środa, 24 sierpnia 2011

Każdego dnia staram się choć na chwilę przysiąść do krzyżyków. Jednak przyrastają wolniej niż pragnę i niż powinny. Chciałem "Madonnę z ulicy" ukończyć z ostatnim dniem sierpnia, jednak szanse na to wyglądają blado.

Do tej pory wygląda to tak:

"Madonna z ulicy" zrobiona na 70 procent

Została, co prawda, łatwiejsza część pracy. W większości tło i szaty Dzieciątka. Może igła szybciej zacznie pracować. Zobaczymy?

Dziękuję za wiele komentarzy. Postaram się nawiązać do nich jutro, bo dzień kroi się bardziej łaskawy... Ślę niby-wiersz dawno już pisany i dobrej życzę nocy.

***
nieznajomej
chciałbym podarować maki
znalezione na pola poboczu

czerwone w zachodącym słońcu
płatki rozespane
spadają w ciszę traw

przyjdź prędzej
bo czerwień się kończy
i nie starcza zieleni na łące

słowa wplatam w maki
czy zechcesz je przyjąć

21:13, koronekczar
Link Komentarze (2) »
piątek, 05 sierpnia 2011

To podstawowe, niemalże życiowe pytanie. Wersalkę serwety ostatnie zajęły na amen i nie zanosi się, aby opuścić ją chciały. Schną w żółwim tempie, choć zimny wiatr farelkowy dzielnie je pogania. Chyba na noc przeniosę się do pokoju Staszka. On praży się w Tbilisi, gdzie spędza wakacje u rodziców. Zadowolony, no może prawie - skarży się na upały czterdziestostopniowe.

Blokowanie bieżników

Dwa bieżniki skończone nareszcie. Wymiary większego: 134 x 84, mniejszego: 75 x 42. Co na tapecie? Robota z innej bajki. Krzyżykami sporymi dłubany obrazek: Roberto Feruzzi „Madonna of the Street”. Praca niezbyt ambitna, bo na gotowej, jak drut sztywnej kanwie z nadrukiem w kolorach.

Chwila przerwy: muszę Zbója przegnać ze stołu na który się zakradł przepędzony przed chwilą z mokrego koronkowego legowiska. Oj, jak on lubi zębami szpilki wyciągać! Nijak mu nie potrafię kindersztuby wpoić.

Zbój na stole

Po krzyżykach (a nawet w trakcie) – oczywiście – do szydełka powrót. Aż się boję skypowej rozmowy z Krisem - autorem bloga O szydełkowaniu i cuś jeszcze – w rozgryzanym wspólnie wzorze brugijki nawet połowy oczka zrobić nie zdążyłem, a on hekluje jak sprinter tuż przed olimpiadą.

Podczas mego tutaj długiego niebytu odwiedzałem strony blogowiczów bardziej niźli ja sumiennych. W pamięci utkwił blog http://szydelkoija.blox.pl – tak starannie robionuch, a jeszcze staranniej upinanych (mówiąc modniej: blokowanych) prac nie spotyka się często. Serce rośnie!

Mam zamiar nazwę mego bloga zmienić. Może niezupełnie. Pragnę dodać słowa: …i nie tylko”, choć nie wiem czy jest to możliwe. Skąd ten pomysł zapewne odgadniecie sami.

komunikat

wyszedł z domu i nie powrócił
wiek
wzrost
kolor oczu

może po ciebie poszedł
lub po chleb
nawet płaszcza nie zabrał
a wiatr taki

może stanął pod drzewem
zanurzył się w liście
i z nimi gdzie jesień
bez adresu

może w rzece się ukrył
przy moście
by z nią do morza
bez mapy

wyszedł z domu
bez płaszcza
dotychczas nie wrócił

DOTYCHCZAS
ile tu nadziei tych którzy wrócili



15:14, koronekczar
Link Komentarze (12) »
czwartek, 04 sierpnia 2011

Można żyć bez szydełka? Tak się wydawało. Porwał mnie wir wielu zajęć, nowych obowiązków, nawet zainteresowań. Nałożyły się na to chwile utyskiwania na nienajlepsze zdrowie, podparte zaglądaniem do… dowodu osobistego. Szydełko pokrywała rdza większa i większa… Do świata blogów zaglądałem nieczęsto, a on mknął z prędkością światła, zmieniał się szybko. W końcu los skierował mnie do własnego blogowego świata. Może i z zamiarem, by wtrącić go w niebyt…

Zaskoczyła mnie wielość komentarzy, codzienna spora liczba ludzi nań zaglądająca codziennie. Zdziwienie, niedowierzanie nawet… Może warto wrócić, wyrwać się ze stagnacji. Jeszcze raz spróbować. Przypomniały się słowa dawno pisanego wiersza: „raz jeszcze do szturmu kazało iść życie, do walki o kogos kogo zwalem dobrym”.

Wszedłem na bloga raz jeszcze, przeczytałem komentarz ostatni – Krisa. Wieść, że na gg coś przesłał, wprawiła mnie w panikę. Sporo czasu minęło, gdy gg usunąłem z mego komputera. Gdzie login i hasło znaleźć? Udało się w szafach przepastnych i nieposprzątanych. Więc jeszcze potrzebny być mogę? Dziękuję.

Wiele innych komentarzy czytałem z radością, choćby co pisze maja71: - miło Cię znowu „widzieć”, koronarka0: - miło, że jesteś i że blog żyje, janeczka: - warto czasem poczekać, kankanka: - A swoją drogą Zygfrydzie, masz nerwy tak nam długo każesz czekać na zapisek kolejny, drugi.maurycjusz: - uściski dla Ciebie i Zbója… Przerwijmy! Może jeszcze komentarz agnieszki_w_krakowie: - Bieżnik przepiękny, aczkolwiek ja wolę koronki białe… A ile czasu ją robiłeś?

No właśnie, ile czasu - odpowiedzieć trudno. Ta prawie-serweta powstała nie z mej potrzeby, a na czyjąś prośbę. Nie moje były nici i wzór. Mój tylko był czas darowany (może niezbyt chętnie). Serwetka powstawała niezwykle powoli, chyba bez zapału. Zerknąłem na nią bardziej łagodnie, gdy radość sprawiła. Fakt, że nici sporo jeszcze pozostało, nasunął pytanie, czy by mogła urosnąć wzdłuż i na szerokość, a także prośbę aby miała siostrę – mniejszy bieżnik o tym samym wzorze. I stało się to przed chwilą. Ukończyłem motyw ostatni, ostatnie nitki ukryłem i obciąłem. A było ich sporo:

góra obciętych nitek

Całość czeka na jutro. Na szpilki i rozstrzygnięcie czy długość i szerokość wersalki i narożnika wystarczy…

Bieżniki przed uprężeniem

Cała praca, prosta w końcu, robiona szydełkiem 1,5 z nici MAXI. Tworzy ją 205 motywów większych i 167 mniejszych. Zostało jeszcze jakieś 60 gram nici…



21:11, koronekczar
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 30 maja 2011

Nie ma słów mogących wyjaśnić przyczynę długiego milczenia, pominę je przeto, zasłonę wstydliwą opuszczę. Zajęty przez wszystkie to dni byłem bezustannie, każdego dnia szydełko trzymałem w dłoni, a efekt mierny: jedna, jedyna serwetka...

prostokątna serweta z motywów

Zrobiłem ją z nici MAXI o pięknej złocistobrązowej barwie (340). Straciła jednak nieco połysku podczas krochmalenia. Poszło na bieżnik ponad 40 dag nici. Szydełko 1,5. Rozmiar: 127 na 77 centymetrów.

fragment bieżnika

Wiem, że na Waszych blogach wiele i zdjęć, i zapisów nowych, a zaglądać na nie nie staje mi czasu. Na marantowym podwórku także nie bywam, choć nie tylko z powodu ujemnego bilansu godzin... Nie mogę się spotkać z nowym hasłem, które w wielkim pośpiechu zmieniać musiałem gdy tam włamać się chciano... cóż, pamięć zawodzi coraz bardziej śmiało.

Może łatwiej będzie. Staszek w sobotę na wakacje wyjechał do Gruzji, więc czasu winno być łatwiej dnia każdego uszczknąć choć deko...



11:19, koronekczar
Link Komentarze (20) »
czwartek, 14 kwietnia 2011

Dzień dziś był niezwykły. Dzień mych urodzin, o czym pamiętało wiele osób z marantowych kręgów. Dziękuję. A i w Bydgoszczy gości miałem wielu. Wszystko przez to, że o godzinie 17 w Galerii Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Sztuki „Stara Ochronka” odbywało się otwarcie wystawy „Haft – Aldona Grzesińska, koronka – Zygfryd Smarzyk”. Przyznacie, że taki urodzinowy prezent nie trafia się często. Haft pani Aldony jest szczególny, można powiedzieć rodzinny, ponieważ techniką krzyżykową maluje ona głównie portrety swych wnuczek i wnuków. A dorobek ten nazwać można wielkim, bo „wymalowanie” ich wszystkich trwało lat prawie osiem. Cóż, haft krzyżykowy to sztuka dla wielce cierpliwych i pracowitych niezwykle. Tę malarską wystawę skromnie uzupełniały moje szydełkiem robione koronki.

Kilka migawek z opisywanej wystawy może pozwoli odczuć jej atmosferę. Gości Galeria miała dziś wielu. Napiszę o tym w poniedziałek, gdy wrócę z wyjazdowych rekolekcji. Wtedy też niektóre pokazane prace przedstawię bliżej. Podzielę się też zdarzeniem, które niektórych o drżenie serca przyprawiło spore…

Pierwsi goście

Pierwsi goście

Jak to zrobione?

Jak to zrobione?

Obdarowani kwiatami...

Aldona i Zygfryd obdarowani kwiatami...

Szersza panorama

Szersza panorama

22:57, koronekczar
Link Komentarze (4) »
wtorek, 12 kwietnia 2011

Jakoś tę zimę pechową przetrwałem. Dni już bardziej słonecznie, pora z zimowego snu się zudzić. Nieco swych prac będę mógł pokazać jeszcze w tym tygodniu. Dziś pragnę podzielić się radościa, jaką była dla mnie ubiegłotygodniowa wystawa-kiermasz uczestniczek kółka "Węzełki", którym niekiedy trochę pomagam w wędrówce przez tajniki nie tylko szydełkowe. Od września zajmujemy się samymi drobiazgami. Cały rok powięciliśmy na naukę przywoływania do istnienia zwierzątek, piłek, kwiatków, maskotek, kartek nie tylko świątecznych, zabawek...

Wystawa sprawiła mi wiele radości. Węzełkowe Szydełkomaniaczki pracowały nad wyraz wytrwale, a ich prace ledwie się mieściły w sali bydgoskiego klubu "Arka". Zapraszam na wspólne ich prac oglądanie...

Widok ogólny

Zaraz po wejściu, na lewo...

trochę dalej...Nowa technika - haft temari

Moja babcia potrafi!Z muszli, kwiatów i nici...

Radość tworzenia

Dobry duch naszego kołeczka

22:06, koronekczar
Link Komentarze (3) »
środa, 16 lutego 2011

Bydgoski Klub „Węzełki”, skupiający miłośników rękodzieła, wyruszył na Daleki Wschód... Wszystko za przyczyną jego szefowej p. Róży Kmieciak, która „sprowadziła” do nas wystawkę różnorodnego rękodzieła, pokaz nici firmy „Ariadna” oraz instruktorki temari – rękodzieła rodem z Japonii.

podczas zajęć klubu "Węzełki"

podczas zajęć klubu "Węzełki"

Przez ponad dwie godziny owijaliśmy styropianowe jajka dziesiątkami metrów cienkich jak włos nici, a następnie obhaftowywaliśmy je misternymi wzorami.

podczas zajęć klubu "Węzełki"

wystawa rekodzieła

Poza wykładem nie zabrakło oczywiście drobnych upominków fundowanych przez Ariadnę. Każdy z nas wracał do domu z rozpoczętym wielobarwnym „japońskim” jajem, ubogacony nowym sposobem tworzenia piękna. Z całą pewnością wyniki tej nauki zobaczyć będzie można na kwietniowej wystawie rękodzieła w bydgoskiej „Arce”.

jajka ozdobione haftem temari

21:32, koronekczar
Link Komentarze (10) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19