środa, 25 grudnia 2013

Anioł robiony szydełkiem

Dlaczego dzisiaj wśród nocy dnieje

I jako słońce niebo jaśnieje?

Chrystus, Chrystus nam się narodził,

Aby nas od piekła oswobodził.

 

Niech święta Bożego Narodzenia będą czasem radości, a każdy kolejny dzień niesie piękno – także to zawarte w tworzonych przez Was koronkach.

A moje koronki? Napisać mogę zaledwie, że… prawie istnieją. Czasu, lub sprawności w jego wykorzystaniu, u mnie niewiele. Zdążyłem jedynie sklecić niosącego te słowa anioła oraz dwie serwetki, czyli tak niewiele, że miejsca na blogu na nie szkoda.

02:56, koronekczar
Link Komentarze (12) »
środa, 02 stycznia 2013

Niewielka, ale i tak jestem zadowolony, bo udało mi się cokolwiek zrobić z pomocą szydełka. Zaległości blogowe wielkie, a nie potrafię znaleźć przekonującego na to usprawiedliwienia. Według odczuć winny jest brak czasu. Tego jednak nie potwierdza logika, która każdego dnia wytyka mi czasu marnowanie.

mała zielona serwetka

Ten czternastocentymetrowy drobiazg dłubałem podczas przygotowań do sylwestrowej kolacji. Miał być podstawką pod szklankę, został podstawką pod świeczkę. Zrobiony z zielonego maxi, szydełkiem 1.25 – według starego kserowanego schematu. W chwili zrobienia ostatniego oczka okazał się klęską. Popatrzcie sami, toć wciąganie tylu nici powodem byłoby przynajmniej godzinnego opóźnienie Nowego Roku. Rozwiązaniem okazał się pomysł obdziergania całej pracy półsłupkami ukrywającymi te nici nieszczęsne i mój igłowstręt wielki.

serwetka z wielką liczbą nitek do wciągnięcia

Ponieważ niemożliwością jest istnienie w mym domu serwetki lub kłębka bez obecności Negrity, więc poniższego zdjęcia zabraknąć nie mogło.

Negrita i serwetka

A przy okazji: Niech Rok ten nowy okaże się piękny, niech nie będzie speszony naszymi oczekiwaniami, by szczęście przyniósł… Życzmy jemu, by był z nami i szczęśliwy, i piękny.

20:51, koronekczar
Link Komentarze (14) »
wtorek, 25 grudnia 2012

Twórczynią poniżej pokazanej szopki jest Pani, która interesowała się tym, co dzieje się na spotkaniach opisywanego często w tym blogu bydgoskiego Kółka Węzełki. Bardziej preferowała prace na drutach, i w tej technice zaczęła tworzyć swoją wizję betlejemskiej szopki. Powstało wiele postaci witających Nowonarodzonego. Nie zdążyła wydziergać postaci Dzieciątka.  Mając 84 lata, wiosną, poszła oglądać Go twarzą w twarz. Miłe, że Rodzina naszej bohaterki właśnie nam przekazała pozostawione przez nią robótki. Dziękuję.

Postacie z szopki zrobione na drutach

Z pamięcią o ich twórczyni pragnę pokazać tutaj ostatnie Jej prace w dzień do tego najbardziej stosowny – w święto Bożego Narodzenia.

Dzieląc się tym wspomnieniem, życzę, by to Boże Narodzenie było dla każdego dniem radości, tej pięknej cnoty o którą warto starać się każdego dnia. Jej zewnętrzny wyraz – uśmiech – pojawił się przecież u każdego z nas wcześniej niż potrafiliśmy powiedzieć ważne słowo „Mama”.  A patrząc na pierwszy ziemski dom Jezusa, betlejemską szopkę, życzę i Wam, i sobie takiej wiary jaką miała Maryja, która nie rozumiejąc do końca bożych planów zaufała Słowu i pozwoliła, aby Bóg się Nią posłużył o dał ludziom radość…

My też starajmy się dawać ją innym.

15:47, koronekczar
Link Komentarze (3) »
wtorek, 21 sierpnia 2012

znudzona Negrita

No właśnie. Negrita znudzona zda się wołać: - Tyle wzorów, tyle nici, a nikt się tym ze mną nie bawi! I ma rację! Zajmuję się teraz przygotowaniem konspektu zajęć z szydełkiem na nowy rok szkolny. Szukam wzorów interesujących i niewielkich jednocześnie. Takich w sam raz na dwugodzinne zajęcia, a jednocześnie uczących czegoś nowego, a nawet zmuszających do robienia oczek czy splotów wymagających większego wysiłku czy staranności. Na dodatek potrzebuję pomysłu, który mogłoby zafrapować bardzo młodych adeptów szydełkowej sztuki, z którymi mam się kilka razy w nadchodzących miesiącach spotkać.

Za kilka dni kończy się wystawa prac uczestników klubu "Węzełki" w galerii "Stara Ochronka". Czas więc najwyższy, by kolejną porcję dzieł tam pokazanych umieścić na blogu.

koronka klockowa

chusta i mitenki

dwie serwetki okrągłe

okrągła serwetka

haft krzyżykowy

11:55, koronekczar
Link Komentarze (6) »
czwartek, 16 sierpnia 2012

Radości co niemiara. Negrita ma wreszcie swój osiatkowaną loggię. Nie wiedziałem, że kot potrafi się tak wspaniale cieszyć! Cała podłoga jest odkurzona i wprost wgładzona poprzez kulanie się i wylegiwanie w każdym kącie. Co chwilę przybiega do mnie z balkonu, by przytulić się i za chwilę pędzić do tej nowej przestrzeni. Myślę, że chyba noc całą tam spędzi.

Nagrita na balkonie

Teraz czas na kolejne serwetki z wystawy. To prace członkiń Klubu "Węzełki", o którym pisałem w poprzednim poście:

Okrągłe, białe i pełne spokoju:

serwetka okrągła 1

serwetka okrągła 2

serwetka okrągła 3

serwetka okrągła 4

21:43, koronekczar
Link Komentarze (7) »
środa, 15 sierpnia 2012

Słowo się rzekło... Pora więc na pokazanie tych prac, które zmieściły się w obiektywie mego niewielkiego aparatu fotograficznego.

Beżowy obrus w technice filetu szydełkowego z motywami kwiatowymi. Praca niezwykle starannie wykonana. Gdybym miał odpowiedni prostokątny stół, pewnie bym za nią zatęsknił:

koronka filetowa

Biały bieżnik z motywów okrągłych łączonych w sześciokąt z marszczonym brzegiem:

koronka z motywów okrągłych

Brązowy bieżnik z motywów okrągłych łączonych także w sześciokąt:

koronka z motywów okrągłych

Nie tylko szydełkiem robione prace pokazały "Węzełki" na swej wystawie. Można na niej oglądać także sześciokątną pracę robioną techniką czółenkową.

sześciokątna koronka czółenkowa

To pierwszy odcinek. Wkrótce ciąg dalszy...

13:23, koronekczar
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 sierpnia 2012

Czwartek, 9 sierpnia, był dla bydgoskich „węzełków” dniem wyjątkowym. Zapowiadała go informacja w Bydgoskim Informatorze Kulturalnym:

 „Węzełki”

Kółko Hafciarskie „Węzełki” – nazwa chyba nieco niepełna – powstało 6 października 2004 roku. Nazwa nie oddaje pełni zainteresowań jego członków, którzy zajmują się nie tylko tym działem rękodzieła. Dobrym duchem oraz szefem tego przedsięwzięcia jest pani Róża Kmieciak. To w jej pasmanterii nici, igły, kanwę czy szydełka kupowały panie rozkochane w rękodziele. Kupując pokazywały swoje dzieła, radziły się i szukały wzorów. W ten sam sposób do pasmanterii i ja trafiłem. W rozmowie przyznałem się, że jestem instruktorem rękodzieła. Pani Róża nie dała mi wyjść ze sklepu dopóki nie przyrzekłem wpaść na spotkanie „Węzełków”. Wpadłem. I to na dobre! Widząc zapał uczestniczek pozostałem w tym niezwykłym towarzystwie do dziś.

O „Węzełkach” można śmiało powiedzieć, że to stowarzyszenie dobrej woli. Nie ma obowiązku uczestniczenia w spotkaniach, nie ma typowego szkolenia z domowymi zadaniami. Przychodzimy tu, bo czujemy się dobrze, nie braknie nam tematów do rozmowy, bo wiele tu życzliwości. Kłopotów, co prawda, z początku nie brakowało. Najpoważniejszym była sprawa lokalu. Zapał pani Róży pokonywał wszystko. Dziś „Węzełki” spotykają się aż w dwóch domach kultury – „Modraczku” i „Arce”.

Z czasem przestało uczestniczkom wystarczać zajmowanie się czym kto potrafi. Pojawiła się potrzeba podnoszenia wiedzy i sztuki rękodzielniczej. Świat płaskiego haftu poszerzył się o obrazy tworzone z krzyżyków, haft matematyczny i egzotyczne, japońskie temari – haft na kuli. Wkroczyliśmy w mniej znaną technikę brugijskiej koronki szydełkowej, słoneczne teneryfy i misterne frywolitki.

Po drodze „Węzełki” zaliczały kiermasze, wystawy, konkursy. Jakość i bogactwo form przez nie tworzone pozwalają na bardziej ambitne wyzwanie. Jest nim próba zmierzenia się z wystawą w zasłużonej z promowania rękodzieła Galerii Twórców Ludowych i Nieprofesjonalnych Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Sztuki, której otwarcie przewidziano na 9 sierpnia.

Zygfryd Smarzyk

 

Gości przybyłych na wernisaż do, mieszczącej się na bydgoskim Starym Rynku, Galerii Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej WOKiS witał plakat:

plakat wystawy

Aranżacja wystawy intryguje. Umieszczone na białych ścianach wielkie nieregularnie rozmieszczone płaszczyzny, wyszarpane z szarego papieru, tworzą obraz chaosu z którego wyłania się struktura bardzo uporządkowana – koronki. No, nie tylko koronki. Na wystawie jest ich co prawda najwięcej, jednak zobaczyć można też obrazy haftowane krzyżykami i ażurowe
akcesoria odzieżowe.

Szesnaścioro „węzełkowych” twórców zaprezentowało prawie pięćdziesiąt prac, które oglądała liczna grupa gości.

otwarcie wystawy

podczas zwiedzania

zwiedzanie wystawy

Zobowiązuję się w kolejnych dniach niektóre z prac na wystawie umieszczonych pokazać nie w roli tła, a w roli głównej...

16:51, koronekczar
Link Komentarze (3) »
sobota, 04 sierpnia 2012

Godzinę temu Stenia z Maranciaków poprosiła o rozszyfrowanie takiego schematu:

schemat

To projekt z miesięcznika Duplet, jak sądzę. Moim zdaniem jednego z ciekawszych pism zajmujących się szydełkowaniem. Niestety, Empik (przynajmniej mój – bydgoski) nie chce go wprowadzić do swych sklepów. Cóż, skazani jesteśmy na zdobywanie jego kserokopii lub skanów. To tłumaczy jakość pokazanego schematu.

Sądzę, że sprawiający kłopoty kwiatek można robić na dwa sposoby. Bardziej popularny zaczynamy od 16 oczek łańcuszka, które zamykamy w kółko.

1. okrążenie: 32 półsłupki w kółko.

2. okrążenie: 8 razy powtarzamy to, co w nawiasie (1 słupek w słupek - 3 oczka łańcuszka - pikot z 9 oczek łańcuszka - 3 oczka łańcuszka - opuszczamy trzy słupki).

w trakcie pracy

3. okrążenie: 8 razy powtarzamy to, co w nawiasie (1 półsłupek w słupek - 9 słupków w pikot - 2 oczka łańcuszka - 9 słupków w ten sam pikot - 3 oczka łańcuszka).

w trakcie pracyI kwiatek cały, choć wymagający dopieszczenia.

gotowy kwiatek

Drugi sposób jest wzięty z koronki irlandzkiej. Zamiast oczek łańcuszka, które sprawić mogły tyle kłopotu, można stosować grubsza nitkę na której dzierga się pozostałe oczka.

Swoją drogą ponowne zalogowanie się na najlepsze – mym zdaniem – rękodzielnicze (i nie tylko) forum było dla mnie wielkim i miłym przeżyciem. Sporo czasu tam spędzałem, wiele się tam nauczyłem, grzejąc serce przy niezwykle ciepłych Maranciakach. Dziś jestem raczej jego obserwatorem. Z dwóch powodów: myślę, że pokazywanie tych samych prac na blogu i na forum graniczy z próżnością. Drugi powód to nieumiejętne gospodarowanie czasem, którego stale mi braknie, a po wystukaniu w komputerze adresu: http://www.maranciaki.pl/forum/ i puknięciu w [Enter] wrócić do siebie przed upływem dwóch godzin nie sposób.

Maranto pozdrowienia dla Ciebie i nieustanny podziw, i ukłon czapką do ziemi za tak wielkie dzieło – bezustannie. Życzę by zdrowie wróciło i nigdy Cię już nie opuszczało.

niedziela, 29 lipca 2012

Nie udało się pogody pokonać. Wczoraj chciałem tę serwetkę wprowadzić na bloga. Białą, wolną od piegów czarnych Negrity zupełnie. Faktycznie bielą oczy kłuje, udał się manewr z pralką (za radę z taśmą klejącą dziękuję, dorfi32). Nie koniec to jednak kłopotów. Upięta, przyszpilona, owita krochmalem noc całą przeleżała na wersalce przy oknie otwartym. Rano – ledwom oczy przetarł – pobiegłem niepewny: podziwiać czy płakać. A ona mokra, jakby dopiero co wyszła z kąpieli. Wprost uwierzyć trudno. Upał! Godzin dwanaście! A mokra nadal. Na następne godziny powierzyłem ją rozpędzonym skrzydłom wiatraków. Pomogło!

koronka z liści

koronka z liści - fragment

Biała, 90 na 45 centymetrów, prezentuje się nieźle. Zrobiłem ją z Maxi szydełkiem 1,5. Wraz z ostatnią brugijką oraz sześciokątem ze świecami (zamieszczonym tu  23 stycznia)) ma 9 sierpnia wybrać się wraz z bydgoskimi „Węzełkami” do galerii, aby „się pokazać”. Kciuki trzymajcie.

Jeszcze uzupełnienie. Dwa dni temu umieszczona na blogu brugijka zrobiona jest z beżowych nici Cotton Filet, szydełkiem 1,5. Długa na 104 centymetry, szeroka na 45.

Pamiętacie?

Negrita

Cóż zrobić, Negrita w kadr wchodzi!



piątek, 27 lipca 2012

Tak, tak. Finał czas zacząć, wkrótce bydgoskie „Węzełki” mają – w Galerii Twórców Ludowych i Nieprofesjonalnych Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Sztuki  – pokazać nie tylko szydełkowy dorobek ostatnich miesięcy. Wczoraj krochmalem nasyciłem długo tworzoną brugijkę. Mogę ją wreszcie w wersji ostatecznej, ukrochmaloną tutaj zaprezentować.

prostokątna serwetka brugijska

Miejsce jej, na wersalce służącej do upinania koronek, zajęła koronka konstruowana z listków. Biała, niestety. Niestety, ponieważ co kilka centymetrów w biel nici wplata się czerń Negrity. Skubania więc sporo było, oj sporo. Nie byłoby ono wcale najtrudniejsze, gdyby nie brak umiejętności przewidywania z mej strony. Serwetka składa się ze 164 irlandzkich liści, a to znaczy, że kończąc pracę trzeba nadziać na igłę i wciągnąć między oczka 164 końcówki nitek. Kiedy jednak przeciągałem nitkę przez oczka, drobne niteczki sierści Negrity zbijały się w trudną do usunięcia biało-czarną plamkę! By ją usunąć zatrudniałem co tylko się dało: paznokcie, igły, nożyczki, pęsetę… Efekt był mierny. W końcu włożyłem serwetkę do pralki i zafundowałem jej pranie solo, w trzydziestu stopniach bez wirowania. Pomogło w dziewięćdziesięciu procentach. Jutro – gdy wyschnie i zesztywnieje – wstawię ją na bloga.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18