środa, 02 stycznia 2013
Niewielka, ale i tak jestem zadowolony, bo udało mi się cokolwiek zrobić z pomocą szydełka. Zaległości blogowe wielkie, a nie potrafię znaleźć przekonującego na to usprawiedliwienia. Według odczuć winny jest brak czasu. Tego jednak nie potwierdza logika, która każdego dnia wytyka mi czasu marnowanie.
Ten czternastocentymetrowy drobiazg dłubałem podczas przygotowań do sylwestrowej kolacji. Miał być podstawką pod szklankę, został podstawką pod świeczkę. Zrobiony z zielonego maxi, szydełkiem 1.25 – według starego kserowanego schematu. W chwili zrobienia ostatniego oczka okazał się klęską. Popatrzcie sami, toć wciąganie tylu nici powodem byłoby przynajmniej godzinnego opóźnienie Nowego Roku. Rozwiązaniem okazał się pomysł obdziergania całej pracy półsłupkami ukrywającymi te nici nieszczęsne i mój igłowstręt wielki.
Ponieważ niemożliwością jest istnienie w mym domu serwetki lub kłębka bez obecności Negrity, więc poniższego zdjęcia zabraknąć nie mogło.
A przy okazji: Niech Rok ten nowy okaże się piękny, niech nie będzie speszony naszymi oczekiwaniami, by szczęście przyniósł… Życzmy jemu, by był z nami i szczęśliwy, i piękny.
wtorek, 25 grudnia 2012
Twórczynią poniżej pokazanej szopki jest Pani, która interesowała się tym, co dzieje się na spotkaniach opisywanego często w tym blogu bydgoskiego Kółka Węzełki. Bardziej preferowała prace na drutach, i w tej technice zaczęła tworzyć swoją wizję betlejemskiej szopki. Powstało wiele postaci witających Nowonarodzonego. Nie zdążyła wydziergać postaci Dzieciątka. Mając 84 lata, wiosną, poszła oglądać Go twarzą w twarz. Miłe, że Rodzina naszej bohaterki właśnie nam przekazała pozostawione przez nią robótki. Dziękuję.
Z pamięcią o ich twórczyni pragnę pokazać tutaj ostatnie Jej prace w dzień do tego najbardziej stosowny – w święto Bożego Narodzenia. Dzieląc się tym wspomnieniem, życzę, by to Boże Narodzenie było dla każdego dniem radości, tej pięknej cnoty o którą warto starać się każdego dnia. Jej zewnętrzny wyraz – uśmiech – pojawił się przecież u każdego z nas wcześniej niż potrafiliśmy powiedzieć ważne słowo „Mama”. A patrząc na pierwszy ziemski dom Jezusa, betlejemską szopkę, życzę i Wam, i sobie takiej wiary jaką miała Maryja, która nie rozumiejąc do końca bożych planów zaufała Słowu i pozwoliła, aby Bóg się Nią posłużył o dał ludziom radość… My też starajmy się dawać ją innym.
wtorek, 21 sierpnia 2012
No właśnie. Negrita znudzona zda się wołać: - Tyle wzorów, tyle nici, a nikt się tym ze mną nie bawi! I ma rację! Zajmuję się teraz przygotowaniem konspektu zajęć z szydełkiem na nowy rok szkolny. Szukam wzorów interesujących i niewielkich jednocześnie. Takich w sam raz na dwugodzinne zajęcia, a jednocześnie uczących czegoś nowego, a nawet zmuszających do robienia oczek czy splotów wymagających większego wysiłku czy staranności. Na dodatek potrzebuję pomysłu, który mogłoby zafrapować bardzo młodych adeptów szydełkowej sztuki, z którymi mam się kilka razy w nadchodzących miesiącach spotkać. Za kilka dni kończy się wystawa prac uczestników klubu "Węzełki" w galerii "Stara Ochronka". Czas więc najwyższy, by kolejną porcję dzieł tam pokazanych umieścić na blogu.
czwartek, 16 sierpnia 2012
Radości co niemiara. Negrita ma wreszcie swój osiatkowaną loggię. Nie wiedziałem, że kot potrafi się tak wspaniale cieszyć! Cała podłoga jest odkurzona i wprost wgładzona poprzez kulanie się i wylegiwanie w każdym kącie. Co chwilę przybiega do mnie z balkonu, by przytulić się i za chwilę pędzić do tej nowej przestrzeni. Myślę, że chyba noc całą tam spędzi.
Teraz czas na kolejne serwetki z wystawy. To prace członkiń Klubu "Węzełki", o którym pisałem w poprzednim poście: Okrągłe, białe i pełne spokoju:
środa, 15 sierpnia 2012
Słowo się rzekło... Pora więc na pokazanie tych prac, które zmieściły się w obiektywie mego niewielkiego aparatu fotograficznego. Beżowy obrus w technice filetu szydełkowego z motywami kwiatowymi. Praca niezwykle starannie wykonana. Gdybym miał odpowiedni prostokątny stół, pewnie bym za nią zatęsknił:
Biały bieżnik z motywów okrągłych łączonych w sześciokąt z marszczonym brzegiem:
Brązowy bieżnik z motywów okrągłych łączonych także w sześciokąt:
Nie tylko szydełkiem robione prace pokazały "Węzełki" na swej wystawie. Można na niej oglądać także sześciokątną pracę robioną techniką czółenkową.
To pierwszy odcinek. Wkrótce ciąg dalszy...
sobota, 11 sierpnia 2012
Czwartek, 9 sierpnia, był dla bydgoskich „węzełków” dniem wyjątkowym. Zapowiadała go informacja w Bydgoskim Informatorze Kulturalnym: „Węzełki” Kółko Hafciarskie „Węzełki” – nazwa chyba nieco niepełna – powstało 6 października 2004 roku. Nazwa nie oddaje pełni zainteresowań jego członków, którzy zajmują się nie tylko tym działem rękodzieła. Dobrym duchem oraz szefem tego przedsięwzięcia jest pani Róża Kmieciak. To w jej pasmanterii nici, igły, kanwę czy szydełka kupowały panie rozkochane w rękodziele. Kupując pokazywały swoje dzieła, radziły się i szukały wzorów. W ten sam sposób do pasmanterii i ja trafiłem. W rozmowie przyznałem się, że jestem instruktorem rękodzieła. Pani Róża nie dała mi wyjść ze sklepu dopóki nie przyrzekłem wpaść na spotkanie „Węzełków”. Wpadłem. I to na dobre! Widząc zapał uczestniczek pozostałem w tym niezwykłym towarzystwie do dziś. O „Węzełkach” można śmiało powiedzieć, że to stowarzyszenie dobrej woli. Nie ma obowiązku uczestniczenia w spotkaniach, nie ma typowego szkolenia z domowymi zadaniami. Przychodzimy tu, bo czujemy się dobrze, nie braknie nam tematów do rozmowy, bo wiele tu życzliwości. Kłopotów, co prawda, z początku nie brakowało. Najpoważniejszym była sprawa lokalu. Zapał pani Róży pokonywał wszystko. Dziś „Węzełki” spotykają się aż w dwóch domach kultury – „Modraczku” i „Arce”. Z czasem przestało uczestniczkom wystarczać zajmowanie się czym kto potrafi. Pojawiła się potrzeba podnoszenia wiedzy i sztuki rękodzielniczej. Świat płaskiego haftu poszerzył się o obrazy tworzone z krzyżyków, haft matematyczny i egzotyczne, japońskie temari – haft na kuli. Wkroczyliśmy w mniej znaną technikę brugijskiej koronki szydełkowej, słoneczne teneryfy i misterne frywolitki. Po drodze „Węzełki” zaliczały kiermasze, wystawy, konkursy. Jakość i bogactwo form przez nie tworzone pozwalają na bardziej ambitne wyzwanie. Jest nim próba zmierzenia się z wystawą w zasłużonej z promowania rękodzieła Galerii Twórców Ludowych i Nieprofesjonalnych Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Sztuki, której otwarcie przewidziano na 9 sierpnia. Zygfryd Smarzyk
Gości przybyłych na wernisaż do, mieszczącej się na bydgoskim Starym Rynku, Galerii Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej WOKiS witał plakat:
Aranżacja wystawy intryguje. Umieszczone na białych ścianach wielkie nieregularnie rozmieszczone płaszczyzny, wyszarpane z szarego papieru, tworzą obraz chaosu z którego wyłania się struktura bardzo uporządkowana – koronki. No, nie tylko koronki. Na wystawie jest ich co prawda najwięcej, jednak zobaczyć można też obrazy haftowane krzyżykami i ażurowe Szesnaścioro „węzełkowych” twórców zaprezentowało prawie pięćdziesiąt prac, które oglądała liczna grupa gości.
Zobowiązuję się w kolejnych dniach niektóre z prac na wystawie umieszczonych pokazać nie w roli tła, a w roli głównej...
sobota, 04 sierpnia 2012
Godzinę temu Stenia z Maranciaków poprosiła o rozszyfrowanie takiego schematu:
To projekt z miesięcznika Duplet, jak sądzę. Moim zdaniem jednego z ciekawszych pism zajmujących się szydełkowaniem. Niestety, Empik (przynajmniej mój – bydgoski) nie chce go wprowadzić do swych sklepów. Cóż, skazani jesteśmy na zdobywanie jego kserokopii lub skanów. To tłumaczy jakość pokazanego schematu. Sądzę, że sprawiający kłopoty kwiatek można robić na dwa sposoby. Bardziej popularny zaczynamy od 16 oczek łańcuszka, które zamykamy w kółko.
3. okrążenie: 8 razy powtarzamy to, co w nawiasie (1 półsłupek w słupek - 9 słupków w pikot - 2 oczka łańcuszka - 9 słupków w ten sam pikot - 3 oczka łańcuszka).
Drugi sposób jest wzięty z koronki irlandzkiej. Zamiast oczek łańcuszka, które sprawić mogły tyle kłopotu, można stosować grubsza nitkę na której dzierga się pozostałe oczka. Swoją drogą ponowne zalogowanie się na najlepsze – mym zdaniem – rękodzielnicze (i nie tylko) forum było dla mnie wielkim i miłym przeżyciem. Sporo czasu tam spędzałem, wiele się tam nauczyłem, grzejąc serce przy niezwykle ciepłych Maranciakach. Dziś jestem raczej jego obserwatorem. Z dwóch powodów: myślę, że pokazywanie tych samych prac na blogu i na forum graniczy z próżnością. Drugi powód to nieumiejętne gospodarowanie czasem, którego stale mi braknie, a po wystukaniu w komputerze adresu: http://www.maranciaki.pl/forum/ i puknięciu w [Enter] wrócić do siebie przed upływem dwóch godzin nie sposób. Maranto pozdrowienia dla Ciebie i nieustanny podziw, i ukłon czapką do ziemi za tak wielkie dzieło – bezustannie. Życzę by zdrowie wróciło i nigdy Cię już nie opuszczało.
niedziela, 29 lipca 2012
Nie udało się pogody pokonać. Wczoraj chciałem tę serwetkę wprowadzić na bloga. Białą, wolną od piegów czarnych Negrity zupełnie. Faktycznie bielą oczy kłuje, udał się manewr z pralką (za radę z taśmą klejącą dziękuję, dorfi32). Nie koniec to jednak kłopotów. Upięta, przyszpilona, owita krochmalem noc całą przeleżała na wersalce przy oknie otwartym. Rano – ledwom oczy przetarł – pobiegłem niepewny: podziwiać czy płakać. A ona mokra, jakby dopiero co wyszła z kąpieli. Wprost uwierzyć trudno. Upał! Godzin dwanaście! A mokra nadal. Na następne godziny powierzyłem ją rozpędzonym skrzydłom wiatraków. Pomogło!
Biała, 90 na 45 centymetrów, prezentuje się nieźle. Zrobiłem ją z Maxi szydełkiem 1,5. Wraz z ostatnią brugijką oraz sześciokątem ze świecami (zamieszczonym tu 23 stycznia)) ma 9 sierpnia wybrać się wraz z bydgoskimi „Węzełkami” do galerii, aby „się pokazać”. Kciuki trzymajcie. Jeszcze uzupełnienie. Dwa dni temu umieszczona na blogu brugijka zrobiona jest z beżowych nici Cotton Filet, szydełkiem 1,5. Długa na 104 centymetry, szeroka na 45. Pamiętacie?
Cóż zrobić, Negrita w kadr wchodzi!
piątek, 27 lipca 2012
Tak, tak. Finał czas zacząć, wkrótce bydgoskie „Węzełki” mają – w Galerii Twórców Ludowych i Nieprofesjonalnych Wojewódzkiego Ośrodka Kultury i Sztuki – pokazać nie tylko szydełkowy dorobek ostatnich miesięcy. Wczoraj krochmalem nasyciłem długo tworzoną brugijkę. Mogę ją wreszcie w wersji ostatecznej, ukrochmaloną tutaj zaprezentować.
Miejsce jej, na wersalce służącej do upinania koronek, zajęła koronka konstruowana z listków. Biała, niestety. Niestety, ponieważ co kilka centymetrów w biel nici wplata się czerń Negrity. Skubania więc sporo było, oj sporo. Nie byłoby ono wcale najtrudniejsze, gdyby nie brak umiejętności przewidywania z mej strony. Serwetka składa się ze 164 irlandzkich liści, a to znaczy, że kończąc pracę trzeba nadziać na igłę i wciągnąć między oczka 164 końcówki nitek. Kiedy jednak przeciągałem nitkę przez oczka, drobne niteczki sierści Negrity zbijały się w trudną do usunięcia biało-czarną plamkę! By ją usunąć zatrudniałem co tylko się dało: paznokcie, igły, nożyczki, pęsetę… Efekt był mierny. W końcu włożyłem serwetkę do pralki i zafundowałem jej pranie solo, w trzydziestu stopniach bez wirowania. Pomogło w dziewięćdziesięciu procentach. Jutro – gdy wyschnie i zesztywnieje – wstawię ją na bloga.
środa, 11 lipca 2012
Brugijka, którą ostatnio robiłem, nadal czeka na dokończenie. Będzie z tym roboty niewiele, ponieważ wymiarami pasuje na prostokątny stolik jej przeznaczony. Muszę jedynie zagospodarować nie do końca połączone taśmy. Powoli zaczyna wyłaniać się z niebytu serwetka nowa. Robię ją z najprostszych irlandzkich listków. Do tej pory powstał kwadrat – kształt w miarę uniwersalny. Zamiarem jest nadanie jej kształtu zbliżonego do owalu, na długość będzie musiała nieco się wyciągnąć. Dobrze, że wilgotne i gorące powietrze w najbliższych dniach ma mniej grozić – będzie łatwiej szydełkować. Kupiłem piękne nici Anchor Linen w kolorze naturalnego lnu. Szukam pomysłu odpowiedniego do tak szlachetnej barwy. Wielka rzecz z tych nici nie powstanie, ponieważ mam ich jedynie 200g w czterech motkach. Może zrobię kilka drobiazgów, gdy pomysł nie przyjdzie. co będzie a gdy mi już nie będzie tak ciężko bez ciebie kiedy słońce znowu zacznie wschodzić i zachodzić kiedy kwiaty żyć zaczną przylecą żurawie co będzie
a gdy mi już nie będzie tak strasznie bez ciebie gdy noce zbyt czarne znowu księżyc oświetli a gwiazdy znajdą odbicia w jeziorze co będzie
co będzie jeśli spotkam ciebie |